Od redaktora
Drodzy Parafianie!
Dziś przeżywamy XV niedzielę zwykłą, a Słowo Boże stawia przed nami jedno z najpiękniejszych i najbardziej wymagających pytań: czy pozwalamy, aby Bóg naprawdę do nas mówił? Jezus opowiada przypowieść o siewcy, który hojnie rzuca ziarno. Nie kalkuluje i nie wybiera tylko „idealnej ziemi”. Sieje wszędzie – na drogę, na skały, między ciernie i na żyzną glebę. To obraz Boga, który nieustannie mówi do człowieka, niezależnie od tego, w jakim stanie jest jego serce.
Ta przypowieść jest jednak także lustrem. Jezus zaprasza nas, byśmy zobaczyli, jaką glebą jest dziś nasze wnętrze. Bywa, że Słowo Boże odbija się od nas jak od twardej drogi – bo jesteśmy zabiegani, rozproszeni, zmęczeni. Innym razem przyjmujemy je z entuzjazmem, ale szybko gaśnie, gdy pojawia się trud. Czasem dobre natchnienia dusimy w sobie, bo zbyt mocno zajmują nas sprawy świata, lęki, ambicje, obowiązki. A jednak w każdym z nas jest także przestrzeń żyznej ziemi – miejsce, gdzie Słowo może zapuścić korzenie, wzrastać i przynosić owoce.
Dzisiejsza liturgia przypomina, że Boże Słowo ma moc. Prorok Izajasz mówi, że nie wraca ono do Boga bezowocnie, lecz dokonuje tego, co On zamierzył. To wielka obietnica: nawet jeśli nie widzimy od razu efektów, Bóg działa. Czasem w ukryciu, czasem powoli. ale zawsze skutecznie. Naszym zadaniem jest słuchać Słowa Bożego, otworzyć serce i pozwolić, by Słowo miało w nas przestrzeń do wzrostu.
Święty Paweł dodaje, że całe stworzenie „jęczy i wzdycha”, oczekując pełni odkupienia. W tym jęku jest także nasze życie: zmagania, niepokoje, pytania, które nosimy w sobie. Słowo Boże nie usuwa trudów, ale daje światło, które pozwala je przeżywać z nadzieją. Kto słucha Chrystusa, ten odkrywa, że nawet w codziennym chaosie można znaleźć pokój serca i pewność, że Bóg prowadzi.
Niech ta niedziela będzie dla nas zachętą, by na nowo zapragnąć słuchania. Byśmy przyszli na Eucharystię nie tylko z obowiązku, ale z pragnieniem, by pozwolić Słowu dotknąć naszego życia. Gdziekolwiek jesteśmy – na drodze, pośród cierni czy na żyznej glebie – Bóg wciąż sieje. A Jego ziarno ma moc przemieniać nasze życie.
Błogosławionego tygodnia życzą Wasi duszpasterze.
Aktualności
C
Co u nas?
Zbliżają się wakacje, dlatego warto pamiętać o savoir-vivre w kościele. Kościół, w którym wierni zbierają się na modlitwę do Boga, jest miejscem szczególnej obecności samego Boga w Najświętszym Sakramencie. Jeśli wybierasz się do kościoła, pamiętaj, że strój twój powinien być skromny, schludny i niewyszukany.
- Pamiętajmy, że idąc do kościoła z pewnością nie ubierzemy się w strój sportowy, krótkie spodnie, szorty, japonki, bluzki eksponujące biust lub na ramiączkach, ani zbyt krótkie spódniczki czy prześwitujące sukienki.
- Jeśli nie jesteśmy pewni, jak się ubrać, zastanówmy się, czy założylibyśmy taki strój na ważną uroczystość lub spotkanie wymagające szacunku. Czy wszedłby ktoś tak ubrany do teatru, dobrej restauracji czy na egzamin? Gesty i ubiór to znaki, poprzez które dajemy wyraz naszego stosunku do siebie i do innych.
- Na Mszę Świętą codzienną ubieramy się zwyczajnie, na Mszę Świętą niedzielną – odświętnie, jak na imieniny do starszej cioci. Z pewnością nie sięgniemy wtedy po szorty, japonki, bluzki na ramiączkach ani kuse czy prześwitujące sukienki, bo to rozprasza modlących się. To spotkanie z Bogiem, nie pokaz mody. Szorty, obcisłe leginsy i krótkie spodnie- niedozwolone.
- Na chrzest – spokojnie, odświętnie, z ekspozycją koloru białego.
- Na pogrzeb – poważnie, kolory ciemne, panie raczej nie w spodniach, panowie – koniecznie koszula z krawatem.
- Na ślub (cudzy, nie własny) – odświętnie, wesoło, chociaż bez ekstrawagancji, jeśli chodzi o ozdoby i ekspozycję wdzięków. To odpowiedni strój na wesele. Kolory stonowane lub pastelowe, a sukienki co najmniej do kolan. Panowie – garnitur lub przynajmniej biała koszula, marynarka i krawat.
