Od redaktora
Drodzy Parafianie!
Dzisiejsza liturgia Słowa stawia nas wobec rzeczywistości ostatecznych. Warto przy tym zauważyć, co skłoniło Jezusa do poruszenia tego tematu. Otóż zwracał się On do ludzi, którzy byli zachwyceni wspaniałością jerozolimskiej świątyni, jej ozdobami, architekturą, wystrojem. Pobożni Żydzi przywiązywali wielką wagę do „stawania przed obliczem Boga” w tej właśnie wspaniałej przestrzeni. I oto słyszą zapowiedź, że z owych wspaniałości nie pozostanie kamień na kamieniu.
Zwyczajnie po ludzku przywiązujemy się do naszych poglądów, wyobrażeń, przekonań. Jakaś myśl czy idea towarzyszy nam latami, niezmiernie trudno cokolwiek w swoim myśleniu zmienić, zreformować, spojrzeć inaczej. Dotyczy to nawet najprostszych życiowych spraw: umeblowanie swojego pokoju, porządek dnia, menu niedzielnego obiadu… a co dopiero mówić o sprawach kluczowych, fundamentalnych, najistotniejszych. Pewne rzeczy nosimy w sobie wręcz wdrukowane, żyjemy nimi przez dziesiątki lat – i oto z dnia na dzień coś takiego miałoby zniknąć? Czy to mieści się w ludzkiej głowie?
Kluczowym terminem w ziemskim nauczaniu Jezusa Chrystusa jest „nawrócenie”. Istotą bycia uczniem Chrystusa jest otwarcie swojego umysłu, serca i woli na spojrzenie inaczej, nie po ludzku, ale po bożemu. Ostatnie tygodnie roku liturgicznego szczególnie skłaniają do takiej zmiany. Co roku staje przed nami wezwanie do bycia gotowym na generalną zmianę swojej życiowej optyki. Czy jestem na to gotowy? Czy wielokrotnie słyszane wezwanie do zmiany sposobu widzenia cokolwiek zmieniło? A może wciąż jestem uczniem teoretycznym Zbawiciela jedynie w teorii?
Wasi duszpasterze
Aktualności
ORĘDZIE OJCA ŚWIĘTEGO LEONA XIV NA IX ŚWIATOWY DZIEŃ UBOGICH (fragmenty)
Ty jesteś moją nadzieją (por. Ps 71, 5)
1. „Ty bowiem, mój Boże, jesteś moją nadzieją”. Słowa te wypłynęły z serca przytłoczonego poważnymi trudnościami: „Zesłałeś na mnie wiele srogich utrapień” – mówi psalmista. Mimo to, jego dusza jest otwarta i ufna, ponieważ [jest] niezachwiana w wierze, która rozpoznaje wsparcie Boga i to wyznaje: „Bądź mi skałą schronienia i zamkiem warownym”. Stąd pochodzi niewzruszona ufność, że nadzieja w Nim nie zawodzi: „W Tobie, Panie, moja ucieczka, niech nie doznam wstydu na wieki”. […] Nie możemy zapominać, że zostaliśmy zbawieni w tej nadziei, w której musimy pozostać zakorzenieni.
2. Ubogi może stać się świadkiem silnej i niezawodnej nadziei, właśnie dlatego, że jest ona wyznawana w niepewnych warunkach życia, pełnych niedostatków, kruchości i marginalizacji. On nie liczy na bezpieczeństwo, jakie daje władza i posiadanie; wręcz przeciwnie – cierpi z ich powodu i często pada ich ofiarą. Jego nadzieja może spocząć jedynie gdzie indziej. Uznając, że Bóg jest naszą pierwszą i jedyną nadzieją, również my przechodzimy od nadziei ulotnych do nadziei trwałej. […]
3. Największą biedą jest nieznajomość Boga. Przypomniał nam o tym Papież Franciszek, gdy pisał w Evangelii gaudium: „najgorszą dyskryminacją, jakiej doświadczają ubodzy, jest brak opieki duchowej. Olbrzymia większość ubogich otwarta jest szczególnie na wiarę; potrzebują Boga i nie możemy nie ofiarować im Jego przyjaźni, Jego błogosławieństwa, Jego Słowa, sprawowania Sakramentów i propozycji drogi wzrostu i dojrzewania w wierze” […]
4. Nadzieja chrześcijańska, do której odsyła Słowo Boże, jest pewnością na drodze życia, ponieważ nie zależy od ludzkiej siły, ale od obietnicy Boga, który jest zawsze wierny. Dlatego chrześcijanie od samego początku chcieli utożsamiać nadzieję z symbolem kotwicy, która daje stabilność i bezpieczeństwo. Nadzieja chrześcijańska jest jak kotwica, która przytwierdza nasze serce do obietnicy Pana Jezusa, który zbawił nas przez swoją śmierć i zmartwychwstanie, i który powróci ponownie pośród nas. Nadzieja ta nadal ukazuje jako prawdziwą perspektywę życia „nowe niebo” i „nową ziemię” (2 P 3, 13), gdzie istnienie wszystkich stworzeń znajdzie swój autentyczny sens, ponieważ nasza prawdziwa ojczyzna jest w niebie (por. Flp 3, 20). […]
5. Biblijna zachęta do nadziei niesie zatem ze sobą obowiązek podjęcia konsekwentnej odpowiedzialności w historii, bezzwłocznie. […] Ubóstwo ma przyczyny strukturalne, które powinny być rozwiązane i usunięte. Kiedy to się dzieje, wszyscy jesteśmy wezwani do tworzenia nowych znaków nadziei, które świadczą o chrześcijańskiej miłości, tak jak czynili to liczni święci i święte w każdej epoce. Szpitale i szkoły, na przykład, są instytucjami stworzonymi, aby wyrażać przygarniecie najsłabszych i wykluczonych. Powinny one być częścią polityki publicznej każdego kraju, jednak wojny i nierówności często nadal temu przeszkadzają. Coraz bardziej, znakami nadziei stają się dziś domy rodzinne, wspólnoty dla małoletnich, ośrodki konsultacyjne i pobytowe, jadłodajnie dla ubogich, noclegownie, szkoły ludowe […] Ubodzy nie są dla Kościoła kwestią poboczną, odwracającą uwagę, ale najbardziej umiłowanymi braćmi i siostrami, ponieważ każdy z nich, swoim istnieniem, a także słowami i mądrością, której jest nośnikiem, skłania do namacalnego dotknięcia prawdy Ewangelii. […] .
6. Jest to zachęta, która wypływa z obchodów Jubileuszu. To nie przypadek, że Światowy Dzień Ubogich obchodzony jest pod koniec tego roku łaski. Kiedy Drzwi Święte zostaną zamknięte, będziemy musieli zachować i przekazać Boże dary, które zostały złożone w nasze ręce w ciągu całego roku modlitwy, nawrócenia i świadectwa. Ubodzy nie są przedmiotem naszej posługi duszpasterskiej, ale kreatywnymi podmiotami, które skłaniają nas do ciągłego poszukiwania nowych form życia Ewangelią dzisiaj. […]
Wspierając dobro wspólne, nasza odpowiedzialność społeczna opiera się na stwórczym geście Boga, który obdarza wszystkich dobrami ziemi: podobnie jak one, również owoce pracy człowieka powinny być dostępne dla wszystkich w równym stopniu. Pomoc ubogim jest bowiem kwestią sprawiedliwości, a nie tylko miłosierdzia. Jak zauważa św. Augustyn: „Dajesz chleb głodnemu; lepiej by jednak było, aby nikt nie łaknął i abyś nie potrzebował nikomu dawać. Odziewasz nagiego; oby wszyscy mieli w co się ubrać i niczego nie potrzebowali!”(Homilie na Ewangelie i Pierwszy List Świętego Jana. Część druga; Homilia 8, p. 5, ATK, Warszawa 1977).
Dlatego mam nadzieję, że ten Rok Jubileuszowy pobudzi rozwój polityki przeciwdziałania starym i nowym formom ubóstwa, a także zachęci do podjęcia nowych inicjatyw na rzecz wsparcia i pomocy najuboższym z ubogich. Praca, edukacja, dom, zdrowie to warunki bezpieczeństwa, którego nigdy nie zapewni się za pomocą broni. […]
Watykan, dnia 13 czerwca 2025 r., we wspomnienie św. Antoniego z Padwy, patrona ubogich
LEON PP. XIV
Co u nas?
Znakiem naszych czasów jest kształtująca się aktywność katolików świeckich w różnych sferach działań, zarówno w działalności charytatywnej, jak w ruchach religijnych, formacyjnych, kształceniowych. Jednym z kręgów takiej działalności prezentują kluby Polonia Christiana, działające w całym kraju – jeden z nich od lat funkcjonuje w Szczecinie. Dzięki zaangażowaniu grupy osób od jakiegoś czasu kolejny klub powstał w niedalekim nam Choszcznie.
Podstawową formułą działań Klubu Polonia Christiana są spotkania formacyjne, poświęcone różnym zagadnieniom, ważnym dla życia współczesnych katolików w naszym kraju. Kolejne z cyklu wydarzeń będzie miało miejsce w najbliższy piątek, 21 listopada, a jego temat brzmi: Transplantologia – dobrodziejstwo czy przemysł? Tematykę tę przybliży lekarz, dominikanin Ojciec Jacek Maria Norkowski OP. Kluczowe zagadnienia to: fakty i mity o śmierci mózgowej, formalno – prawne aspekty pobierania narządów oraz granice decydowania o ludzkim życiu. Spotkanie odbędzie się w najbliższy piątek tj. 21.11. br. po wieczornej Mszy Świętej w auli choszczeńskiej parafii p.w. Św. Jadwigi Królowej. Wstęp wolny. W imieniu organizatorów zapraszamy do zainteresowania się tą ważną tematyką
